Na stronie używamy plików cookie, pozostając na niej wyrażasz zgodnę na ich stosowanie. Więcej możesz przeczytać tutaj



Co prawda nie dotyczy to szczególnie mocno wegetarian, ale pytanie przewija się bez przerwy, więc warto poświęcić mu oddzielny rozdział. Nie, wege nie są szczególnie narażeni na anemię - mają co prawda nieco słabsze wyniki, ale tylko odrobinę, w praktyce ryzyko niedokrwistości mają większe o jakieś ułamki procenta.

Po pierwsze - NIE bada się poziomu żelaza. Należy wykonać pomiar poziomu ferrytyny (ewentualnie iron binding capacity - TIBC UIBC) i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Pomiar żelaza jest tańszy i dlatego często polecany przez lekarzy mających na gardle nóż NFZ, ale w ten sposób bardzo łatwo się pomylić i skrzywdzić pacjenta.

Niski poziom ferrytyny zawsze oznacza niedobór żelaza (ale nie zawsze konieczność suplementacji, o czym niżej), ale wysoki niczego nie przesądza - w przypadku ostrych stanów zapalnych albo niedawnej choroby, nawet anginy przechodzonej miesiąc wcześniej, wynik może być fałszywie zawyżony. Warto to mieć na uwadze. Powinno się też stosować suplementy nawet wtedy, gdy pozostałe wyniki krwi są prawidłowe - każdy powinien mieć poziom ferrytyny powyżej 50 ng/mL.

Razem z pomiarem ferrytyny powinno się wykonać morfologię - tam powinno się zwrócić uwagę na MCV i HCT. Anemia wbrew powszechnej opinii nie jest "brakiem żelaza", tylko małą ilością krwinek we krwi - o tym nas informuje HCT. Jeśli poziom spada poniżej 35 u kobiet czy 38 u mężczyzn, jest już powód do niepokoju. Z kolei MCV pozwala w szybki i prosty sposób sprawdzić, czym ta anemia jest wywołana.

Podkreślam raz jeszcze - jeśli poziom ferrytyny jest wysoki, NIE MA niedoboru. Można mieć bardzo słabe wyniki krwi, bardzo niski poziom żelaza, ale jeśli będzie wysoka ferrytyna - nie wolno dotykać suplementów. Taki wynik badań jest charakterystyczny m.in. dla przewlekłej infekcji, w czasie której organizm "chowa" ten pierwiastek by nie karmić nim bakterii. Stosowanie tabletek w takiej sytuacji może skończyć się nawet śmiercią. Dlatego tak ważne jest przeprowadzenie dokładnej diagnostyki, zanim sięgnie się po suple.

Przy potwierdzeniu niedoboru, warto zastanowić się, skąd on się wziął. Jedna z przyczyn którym należy się szczególna uwaga to krwawienia z przewodu pokarmowego - aby je wykluczyć, nalezy wykonać badanie na krew utajoną w kale, najlepiej dwukrotnie. Takie coś może uratować życie - sporo schorzeń przebiegających z krwawieniami jest łatwo wyleczalna w początkowym stadium a bardzo trudna w terapii, czasem niemożliwa gdy się poczeka.

Inne możliwe przyczyny to ciężkie krwawienia miesięczne, problemy z przyswajaniem (niski poziom kwasu solnego w żołądku, celiakia, zespół jelita drażliwego, pasożyty), a nawet choroby nowotworowe, w których guzy potrafią "zjadać" całe żelazo - wtedy suplementując tylko "nakarmimy" chorobę. Jeśli przyczyna nie jest jasna - warto dokładnie poszukać, bo może coś w organizmie jest nie tak, może właśnie udało nam się znaleźć jakiś problem. Oczywiście najczęściej niedobory wynikają po prostu ze złej diety, ale zawsze lepiej wykonać o jedno badanie za dużo, niż o jedno za mało.

"Czysty" niedobór to bardzo niska ferrytyna, niski poziom HCT i niski MCV. Jeśli HCT jest wysokie - to początkowe stadium, gdy jeszcze wystarczy żelaza na wytworzenie krwi, ale już brakuje zapasów. Z kolei podwyższone MCV może świadczyć o niedoborze B12, schorzeniach wątroby czy tarczycy.

Nie powinno się stosować bardzo wysokich dawek suplementów - starczy kilkaset procent zapotrzebowania, rozbite na kilka porcji, popijanych sokiem pomarańczowych (co ułatwia przyswajanie). Jeśli takie coś nie działa, to przyczyna leży gdzie indziej - z jakiegoś powodu mamy utrudnione wchłanianie bądź przetwarzanie żelaza. Może trzeba przyjrzeć się jelitom, a może innym potencjalnym niedoborom.

W przypadku problemów jelitowych (bóle, wymioty, rozwolnienia) należy przetestować inne formy - glukonian, cytrynian czy fumaran. Nie powinno się też brać tabletek na pusty żołądek.

Nie, herbata z pokrzywy nie wyleczy anemii. Naprawdę. Nie wyleczy. Słowo. (przepraszam, ale pytano mnie o to chyba już kilkadziesiąt razy...) Podobnie nie zadziała spirulina czy chlorella. Przy wieloletnich niedoborach zadziałają tylko wysokie dawki suplementów.

Na koniec wymienię najczęstsze błędy dietetyczne prowadzące do niedoboru - przede wszystkim jest to picie herbaty bądź kawy do posiłku, one blokują przyswajanie tego pierwiastka. Podobnie zadziała spożywanie dużych ilości sera czy mleka, z uwagi na bardzo dużą ilość wapnia (to samo dotyczy jego suplementów). Pokarmy z bardzo dużą ilością kwasu fitynowego (np płatki owsiane) bądź np soja również mogą spowodować tego typu problemy. Oczywiście jeśli nie spożywa się tych rzeczy razem z posiłkiem bogatym w żelazo, problemu nie będzie.